18 czerwca 2024

No więc drzwi już nie ma, bo od tego miejsca zaczęłam urządzanie na nowo tego wielkiego pokoju. Powstał fajny zaciszny kącik okołobiblioteczny i mam nadzieję, że nasze korposzczurki, pracujące zdalnie podczas pobytu u rodziców, będą chciały z niego korzystać. Natomiast w kącie za sekretarzykiem utworzyłam bezwiednie miejsce kultu pod nazwą "Małgorzata, patronka odkurzaczy". 

Przeraziła mnie następnie całkowita utrata intymności mojego kącika dziewiarskiego, bo okazało się, że utworzyła się długaśna oś widokowa pomiędzy sofą a frontowym wejściem do domu. Dobrze, że zapasowy ażurowy regalik był w zanadrzu, więc dołączył do już istniejącego przepierzenia i dało się temu zaradzić, co jest istotne również dlatego, że sofa bywa przecież zapasowym łóżkiem dla gości. 

Trochę też trzeba było przesunąć potężny kredens i stół jadalniany, które są teraz pierwszym elementem widocznym po wejściu do pokoju, a nawet zanim się wejdzie, oczywiście - skoro pokój jest rozdziawiony jak paszcza smoka. A w sieni narobiło się nagle tyle światła, ile ta sień w życiu swoim nie widziała!

Myślimy też o stworzeniu możliwości doraźnego zamykania widoku na ten pokój, choćby umownego, na przykład w czasie pobytu jakiegoś nocującego gościa i na razie zamontowaliśmy na dolnej belce stary (mosiężny? miedziany?) karnisz, który kiedyś wisiał w kuchennym oknie moich rodziców i zawsze bardzo mi się podobał. Od sześciu lat czekał na swoją drugą szansę i teraz ją dostał. Przede mną teraz łowy w słupskich lumpeksach, bo potrzebne będą zasłony (lub jedna wielka zasłona), nie za ciężka, ale o ciężkim wyglądzie, która na co dzień będzie zsunięta na bok, ale w razie czego - pozwoli na symboliczne chociaż rozdzielenie tych dwóch przestrzeni. Symboliczne, bo to przecież wciąż szmata a nie ściana, a górna dziura pomiędzy belkami oczywiście nadal będzie dziurą.

Trochę poganialiśmy po pokoju z donicami, które ładnie tam pozwalają dzielić przestrzeń, jak to bywa z dużymi roślinami. Wreszcie w pełni można podziwiać przepych monstery!

Płotek na placu porozbiórkowym już jest gotowy, zamontowany, wygląda pięknie i pasuje do reszty ogrodzenia. 

Teraz mamy do zagospodarowania plac między płotkiem a ścianą domu i tym się chyba zajmiemy jesienią. Korzystając z nieuwagi Starego, narysowałam nieudolny plan zagospodarowania z doborem roślin i ku mojemu zdziwieniu, został on zaakceptowany. Pierwotnie była mowa o rododendronach, no ale teraz koncepcja jest inna, moim zdaniem lepsza, bo ja coś mam do tych rododendronów. Należą one do kategorii "toleruję/podziwiam, ale nie u mnie" - wraz z magnoliami, cynamonem i kolorem niebieskim.

Oto dzieło. 
Dobór roślin mój, rozmieszczać będzie Stary. "F" to furtka, reszta opisana poniżej.

Prawie wszystkie zaplanowane rośliny mamy w ogrodzie, będą więc pozyskiwane z rozsadzeń i przesadzeń zasobów własnych, a będą to: azalie pontyjskie, paprocie, parzydło leśne, laurowiśnia, hortensje bukietowe i kokoryczki. Może tylko kilka kokoryczek trzeba będzie dokupić. Powstanie szeroka rabata wzdłuż płotku, natomiast przy domu trzeba będzie zrobić jakiś techniczny chodnik na przestrzał, takie przejście "w razie czego" suchą nogą w pantofelkach z oślej skórki. Na to wszystko mamy do dyspozycji prostokąt ok. 5m x 10m.

5 komentarzy:

  1. O matko! Ale huk roboty wykonaliście! wszystko pięknie wygląda, ale to ŚWIATŁO w sieni, łał, po prostu bajka! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna biblioteka. Zdjęcie jak obraz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje wierne niezawodne Czytelniczki - dziękuję Wam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Olaboga! cudnie, przytulnie i domowo! Jestem zachwycona! A nowy teren ogrodowy będziesz pewnie jeszcze zmieniać i dopasowywać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tam są wylane dwie podłużne ławy betonowe i one chyba zostaną. Będzie więc długa rabata, ale na razie jest stan budowlano-rozbiórkowy i znów mamy z tego miejsca fajne cegły. Przydałby się robotnik pomocniczy.

    OdpowiedzUsuń