Trzask-prask i minęły dwa tygodnie od ostatniej notki! No ale to jest wiosna, a czas okołowiosenny w ogrodzie to mnóstwo roboty, najpierw sprzątania po zimie, a potem już wreszcie układanie tego nowego sezonu. Nad ranem mamy jeszcze przymrozki, ale dzień już jest długi, bo minęliśmy właśnie równonoc i słońce już świeci prawdziwie, więc kto by się tam przejmował przymrozkami.
Wczoraj posiałam w warzywniku pierwsze warzywa - marchewkę, pietruszkę, szpinak i groszek łuskowy. Mam już zaprojektowany układ warzyw we wszystkich skrzyniach i powoli go sobie teraz realizuję. Niestety dopadł mnie od kilku dni kryzys kolanowo-kręgosłupowy i muszę się poruszać oszczędnie i z rozwagą. No a już na pewno nie mogę pojechać do schroniska. Biorę cudowne prochy i jakoś się przekolebię przez te utrudnienia.
Na ostatnim Dniu Otwartym w schronisku kupiłam na kiermaszu domek dla ptaszków, zrobiony przez kolegę wolontariusza, który z zawodu jest aktorem i reżyserem, a swoje drewniane drobiazgi robi pod marką "Czarodziejska obora". Czy domek będzie zasiedlony, sama jestem ciekawa, choć zdziwiłabym się trochę, bo przecież u nas ptaki mają do wyboru tyle naturalnych szpar, dziurek otworków i zakamarków, które daje stary dom i stare drzewa! Ale wisi i widać go nawet z okna sypialni.
Mamy teraz w domu cztery osoby ludzkie i trzy psięce, bo przyjechał Młody ze swoimi dwiema dziewczynami. Suczki psięce nie zgadzają się ze sobą i Nuka wyraźnie ma obiekcje, ale ona chyba w ogóle nie lubi innych psów. Goście przyjechali na dłużej i chyba cały ten okres, to będzie etap oswajania i integrowania suczek ze sobą, żeby Nuka zrozumiała, że to nie jest żadna obca suczka, tylko stado i rodzina. Funkcjonują tymczasem w oddzielnych pomieszczeniach, a że każda z nich przyjaźnie traktuje Gucia, to zarówno w domu jak i w ogrodzie Gucio działa jak agent na dwa fronty. Popołudniami jest tak wykończony tymi obowiązkami, że pada, jak szmata i ścierwo. Bo ile można. W integracji jest dostrzegalny progres, ale powolny i opieszały, przerywany wybuchami irytacji ze strony Nuki. Jej wcześniejsza ośmioletnia historia, o której możemy mieć tylko mgliste pojęcie, ma w sobie gdzieś podwaliny tej sytuacji, a nam nie pozostaje nic innego, jak monitorować proces i zachowywać przytomność i spokój.
Oprócz integracji w domu odbywa się równolegle integracja spacerowa suczek z chłopami, ale nie ma tego zbyt wiele, bo chłopy są pełnowymiarowo zajęte przy innych zadaniach, o których będzie w trybie otempotem.
