Komunikaty zdrowotne. Jesteśmy ze Starym bardzo dobrana parą - jego boli WSZYSTKO, jak się rano budzi, mnie natomiast - wieczorem, kiedy kładę się spać. Gdyby więc nam nagle przyszło pakować się i uciekać, biec po pomoc albo ratować świat, to zawsze jedno z nas jest do dyspozycji.
Komunikaty gospodarcze. Nowa wiatka doczekała się wreszcie finalnego wykończenia ścianki szczytowej, oraz kwadracików na froncie, bo wczoraj przyszedł nasz robotnik i położył już tynk strukturalny, po tych wszystkich nie mających końca etapach poprzedzających. Będzie tu zaraz (jak tylko przyjedzie) posadzona pnąca róża odmiany Zelmani's Dream, przy której zakupie dowiedziałam się, że jest taka skandynawska piosenkarka i to na jej cześć róża dostała to imię.
Komunikaty kulinarne. Wymyśliłam ostatnio bardzo smaczne serniczki i robiłam je już dwukrotnie, a dziś spisałam przepis, póki pamiętam, bo to naprawdę była improwizacja. Będą ułamki. Wymieszać na jednolitą masę: 1/2 twarogu sernikowego z wiaderka (u mnie Piątnica 1 kg), 1/2 dużego skyru naturalnego (to był chyba 400 ml), 1/3 kostki roztopionego masła, 200 ml śmietany 30% (u mnie śmietana Jana z Dino, bez karagenu), 5 całych jaj, 1/2 kubka erytrytolu (lub ile kto chce), 2 łyżki suchego bezcukrowego budyniu waniliowego. Piec 90 min w temperaturze 160stC bez termoobiegu. Nie wlewać do foremek do pełna, bo wyrasta i wyłazi na zewnątrz. Nie wiem o co chodzi, może rzecz w składnikach, a może w tym długim powolnym pieczeniu, a może w tym, że piekę to nie w całej masie, tylko w małych foremkach, ale wychodzi to przepyszne i o kremowej konsystencji, a na zimno smakuje jak lody waniliowe.














