Dla nakarmienia tłumów odwiedzających mnie tutaj w liczbie około trzydziestu osób każdego dnia, pokażę, jak zaczyna powstawać obudowa wanny. Nie sama oczywiście powstaje, no tak dobrze, to nie ma. Stary ją STWARZA, postukując i szurgocząc tam na górze i rozpylając kurz na cały dom, bo przecież tam teraz nie ma drzwi ani żadnej klapy strychowej. No ale nie wygonię go z tą robotą do szopy, bo przecież mrozy są lute.
No więc Stary robi blacik wierzchni, czyli tę część, na której będę stawać, chcąc wleźć na parapet, żeby umyć okno. Nie oszukujmy się, nie zdarza się to często, ale mimo to Stary obiecał, że będzie można tam stawać. Jak wiemy z historii, wystarczy raz spierdolić się z parapetu, żeby mieć potem dwie operacje i dwa zastrzyki z izotopu, a mimo to również spuchnięte przez półtora roku kolano.
Oto więc blacik - etap pierwszy, a surowcem są castoramowe deski, takie same na całą tę zabudowę.
Uwaga! Zagadka dla spostrzegawczych: na ilu zdjęciach jest kot? (Tofik zresztą)
Tłumy wdzięczne :-) A co do kota, to jeśli jego zadek majaczy za klapką na trzecim zdjęciu, to jest ma wszystkich trzech, chyba że to jakiś odblask.
OdpowiedzUsuńOdblask! To być może nawet blask inwencji tfurczej Starego
UsuńCzyli Pan Kot na dwóch fotkach, swoją drogą- świetnie go uchwyciłaś na tym pierwszym zdjęciu.
UsuńTak się pracowicie przepychał, że zdążyłam :)
OdpowiedzUsuńOprócz Tofika widzę martwa naturę w pięknej ramie.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMartwa natura to tzw. "wczesny Klechowski" (powiedzmy, że kolega) z czasów, gdy po raz pierwszy starał się wstąpić w szeregi studentów krakowskiej ASP, a jego liczne obrazy stacjonowały w naszym (nie moim i Klechowskiego, tylko moim i moich koleżanek!) pokoju w akademiku. Ten akurat wisiał w nogach mojego łóżka i widząc go codziennie po przebudzeniu, zakochałam się i wyżebrałam dzieło od autora.
OdpowiedzUsuńA jaka jest historia tej ramy?
OdpowiedzUsuńOjoj, sorki, że tak późno odpisuję, nie wiem czy w ogóle to przeczytasz. Rama była u kogoś oprawą telewizora (serio!) i dostaliśmy ją od przyjaciół, "bo drewno". Obraz nie jest oprawiony, rama została tylko powieszona na haku i obraz takoż. Taka prowizorka na sto lat.
OdpowiedzUsuń