21 grudnia 2025

Wzruszyliście mnie ludzie, że tu wchodzicie i czytacie notki, których nie ma, bo przecież przez ponad miesiąc ani słowem się nie odezwałam, a w tym czasie blog odnotował 1730 odwiedzin. Szkoda, że poza nielicznymi wyjątkami nie zostawiacie śladu w postaci komentarzy, bo czasem myślę, że to ja i jeszcze ta mniej więcej piątka komentujących jesteśmy wszyscy razem chorzy psychicznie i zaglądamy tu po kilkanaście razy każdego dnia i nabijamy te statystyki. Choć chyba to nie tak działa. Zresztą... około setki odwiedzin dziennie też mi tu wygląda jakoś nieprawdopodobnie, a tyle właśnie pokazują statystyki

Jesteśmy po malowaniu największego pokoju, który przed naszym zamieszkaniem tutaj miał aż sześćdziesiąt metrów, czyli tyle, co całe mieszkanie w bloku, w którym przeżyliśmy z dwójką dzieci dwadzieścia pięć lat. No ale trzeba pamiętać, że była to kiedyś szkolna klasa, a potem filia biblioteki gminnej. Kawałek tego pokoju ukradliśmy wtedy od razu, tworząc od podstaw dużą jasną łazienkę i to była nasza główna ingerencja w substancję budynku w sensie reorganizacji terytorialnej. A duży pokój wciąż pozostał duży, bo około czterdziestometrowy.

Teraz po malowaniu trwa wieszanie obrazków - zdjęć naszych przodków, wśród których jedyną żyjącą osobą jest ciocia Maryla, ta, która niedawno obchodziła dziewięćdziesiątkę. Obrazki dotychczas wisiały krzywo i  nieco bezładnie, a teraz mają wisieć prosto i sensownie i to wyzwanie podjął Stary, który już wymyślił kilka kolejnych sposobów osiągnięcia tego celu i wciąż jest w procesie.

Notkę napisałam spontanicznie w niedzielny poranek, w chwili pomiędzy piciem porannych kaw i octu lawendowego, a jedzeniem śniadania, po którym zaraz wsiadam w auto i jadę do schroniska. Od minionego tygodnia wznowiłam pracę z Lokisem i jeżdżę szczególnie do niego, a potem różnie - zależy jakie są potrzeby i co na to mówi moje kolano. O Lokisie napiszę oddzielnie.

Jutro jedziemy z Nuką na pobranie krwi do badania, obcięcie kilku pazurów i ponowną weryfikację tego guza u nasady ogona, który miał być usuwany operacyjnie, tymczasem on po kawałku warstwami obsycha i odpada i zostało już mało co. Więc niech spojrzą, czy to w ogóle trzeba się w tym grzebać. Nuka jest u nas wciąż w opcji Domu Tymczasowego, właśnie ze względu na tę narośl, ale chcemy jak najszybciej dokończyć sprawę i przeprowadzić normalną pełną adopcję.

8 komentarzy:

  1. Uff, nareszcie , bo już straciłam nadzieję. Niemal każdego dnia zaglądałam, aż dzisiaj jest. Przetarłam oczy,by sprawdzić czy dobrze widzę i czytam. Super, cieszę się

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu melduję,że jestem,czekam,czytam. W maju odeszła nasza ,nie najstarsza ale 13 letnia kocica Fcitka. Mi na ten niewyobrażalny ból pomaga myśl,że mogę pomóc kolejnemu zwierzęciu w potrzebie. Ściskam Was serdecznie Kochani. Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, Justynko, zawsze będą kolejne potrzebujące zwierzęta i pomagajmy póki sił starczy. Dziękuje Ci bardzo, pozdrawiam najserdeczniej, a ciekawe, czy Cię policzki nie szczypały, bo tu ostatnio o Tobie była mowa i nawet filmiki wspomnieniowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale przypomniał mi się taki mem: na drzwiach pokoju młodego człowieka rodzicielka umieściła napisaną odręcznie kartkę z przypomnieniem o zaprowadzeniu porządku w pomieszczeniu. Treść kartki: "Piotrek, pokój!" Po pewnym czasie pod tym tekstem pojawił się drugi: "Z Tobą też, Matko!" Duży pokój u Was, przed czy po malowaniu wygląda pięknie ze względu na wszelkie detale, konstrukcyjne, dekoracyjne i osobiste elementy, właśnie takie jak rodzinne zdjęcia. A teraz, zimą przez okna widać kolorowa łunę zachodu słońca. To miejsce, do którego z przyjemnością wracam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego zawsze (jak slyszalas) pilnuję, żeby w zdaniu było orzeczenie

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno coś pisać w takiej sytuacji. Strata przyjaciela po prostu zatyka, a ja nie jestem Kochanowski, by wymyślać nowe treny. Pozostaje napisać banalne- jest mi ogromnie przykro i współczuję.
    Co do ostatniego zdjęcia, to mam nieodparte wrażenie, że to jakaś masońska symbolika. Za dużo lektur typu "Kod daVinci".
    Pozdrawiam życząc wszystkiego dobrego teraz i w kolejnym roku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję z całego serca! A te skojarzenia to pewnie drabina uczyniła, a może jeszcze zagięcie czasoprzestrzeni i krążące pyły kosmiczne :)

    OdpowiedzUsuń