15 stycznia 2026

Wczoraj pozbierałam świąteczne dekoracje, których w styczniu już wręcz nie cierpię i to w takim stopniu, że jak mam je rozkładać w grudniu, to już myślę o tym, jak mnie będą w styczniu wkurwiały.

Jak dożyję, to za rok wszystkie bożonarodzeniowe dekoracje rozkładam 5 grudnia i zwijam 7 stycznia! Miałam takie postanowienie już rok temu, ale nie wyszło i właściwie nie wiadomo dlaczego, bo nic nie stało na przeszkodzie. Zgnuśnienie jakieś.

Teraz kolejny krok w moim kalendarzu rocznym, czyli idę dziś z sekatorem do ogrodu po gałęzie forsycji i ponastawiam ich sobie w wazonach. Już jestem duża i wiem, że wiosny to jeszcze nadal z tego nie będzie, no ale zawsze się łudzę, że w jakimś stopniu jednak zadziała. I sprawdzam co roku! Podobno, jeśli coś nie działa, ale wciąż się to robi w ten sam sposób w nadziei, że może tym razem jednak się uda, to jest się idiotą. No cóż, biorę ten ciężar na barki.

Nie pisałam tu jeszcze, ale 5 stycznia podpisaliśmy papiery adopcyjne Nuki i jest już nasza na stałe, ale jakoś to było mało podniecające, bo wiedzieliśmy o tym już 10 października, kiedy pierwszy raz przywieźliśmy ją do domu. W aspekcie praktycznym skutkuje to właściwie tylko tym, że przestaliśmy obżerać inne schroniskowe psy z tabletek wspomagających działanie stawów, które dostawaliśmy od nich przez ten czas co dwa tygodnie, na kolejne dwa tygodnie. Teraz Nuka dojada tabletki, które zostały nam po Burusiu i już sami o to będziemy dbać, ale moim zdaniem, to najbardziej o jej stawy zadbała radykalna zmiana trybu życia i to że wreszcie chodzi, biega i ma dużo ruchu, właściwie bez żadnych ograniczeń. Widać, jak bardzo to lubi i jak chętnie korzysta - ZAWSZE jest chętna na wyjście do ogrodu, każde otwarcie drzwi to dla niej frajda, podczas gdy Gucio, jeśli pada lub jest bardzo zimno, to... niekoniecznie. 

Nasza nowa kamerka całkiem fajnie działa - obserwujemy sobie pieski i odśnieżarkę gminną, ale kopytkowe jeszcze nam się nie trafiły. Aplikację mają również nasze dzieci i podglądają czasem, jaka tam u nas pora dnia i roku. Oprócz pstryknięcia fotki i nagrania filmiku jest tu też opcja włączenia alarmu dźwiękowego, kiedy kamera wykryje ruch; dodam, że kiedy alert dotyczy Nuki, to komunikat brzmi: "wykryto osobę". Mogę też, leżąc w łóżku, powiedzieć do telefonu: "pieski, do domu" i one to słyszą, kiedy siedzą tam sobie i stróżują, wycelowane w kierunku szosy, a ja widzę, jak natychmiast robią w tył zwrot i biegną w kierunku tylnych drzwi. 

Chyba już tu pisałam, że od roku już zajmuję się bieżącą aktualizacją strony internetowej słupskiego schroniska, ale była to dotychczas tylko część dotycząca psów. Od paru tygodni podjęłam się także prowadzenia zakładek o kotach, bo nie bardzo miał się kto tym zająć, choć pewne próby były podejmowane. Każdy opis dodaję na stronę dopiero wtedy, jak schronisko opublikuje go na swoim fb, a ich opis i fotki są dla mnie bazą wyjściową. Korzystam jednak także z innych źródeł, a najcenniejszym są obserwacje wolontariuszy, którzy z poszczególnymi psami na co dzień mają kontakt. Wszystkie opisy psów i kotów wychodzą więc z mojej klawiatury, ale oczywiście sama ich nie tworzę, tylko tropię, węszę, wyszukuję i na koniec redaguję opis, a potem przeredagowuję w razie potrzeby. Stare opisy trzeba ciągle aktualizować, bo przecież zmienia się stan zdrowia zwierząt, ich nastawienie do świata i umiejętności. To jest bardzo dużo pracy, ale takiej, którą lubię, choć trzeba być czujnym i nie ma prawie dnia, bym nie zajmowała się tą stroną, a często jest to i kilka godzin dziennie.

3 komentarze:

  1. Życzę Ci, a przede wszystkim zwierzakom, aby dzięki Twojej pracy, zaangażowaniu i pomysłowości jak najwięcej z nich znalazło swój nowy, szczęśliwy dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, dziękuję, jak miło, Jowito witam Cię tutaj serdecznie! Zawsze mnie ciekawi, co to są za osoby, czytające te moje wpisy i oto już wiem, że jest wśród nich Jowita.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń