Nie pamiętam takiej zimy z mojego dorosłego życia, a już z życia tu na wsi, to w ogóle. Nie pamiętam też, żebym kiedykolwiek tak często sprawdzała, analizowała i porównywała pogodowe przepowiednie, które często tak się mają do rzeczywistości, jak bajki z mchu i paproci.
Mam na smartfonie ustawione dwie aplikacje - norweską i amerykańską i obie są zarówno bardzo fajne, jak i diabła warte. No ale obydwie pokazują, że dziś około 11.00 spadł ostatni śnieg w tym miesiącu! Odśnieżyłam już frontowe podwórko i teren przed bramą oraz korytarz życia dookoła domu, co zajęło mi pełną godzinę, a teraz zasiadłam i czekam na realizację części drugiej przepowiedni, która mówi że ostatnia mroźna noc będzie z piątku na sobotę i obydwa portale mają tu spójne zeznania.
No a potem, to cóż, marzec zaraz, a z nim dodatnie temperatury, więc ten śnieg musi się gdzieś podziać. Oby nie za szybko topniał, bo znów będziemy tu mieli zalania i podtopienia. Nasz dom jest na szczęście na wzniesieniu, więc on sam nie jest zagrożony zalaniem, bo wszystko od nas spływa do wsi.
Mamy w tej chwili w ogrodzie już takie hałdy śniegu, że długo by o tym pisać. Nie ma już gdzie go odrzucać. Przy furtce wejściowej na rabacie z ostrokrzewami śnieg z podwórka połączył się u góry ze śniegiem sprzed wejścia i utworzył śnieżną górę, w której wnętrzu jest płot. Przy schodach do domu zwały śniegu przewyższają poziom tarasiku wejściowego. Za foliakiem, tam koło borówek, siatka normalnej wysokości obecnie jest tak głęboko przysypana, że mogłabym przejść do sąsiada, podnosząc po prostu nogę i przekładając ją przez siatkę na drugą stronę. W ogóle chodzi się po ogrodzie jakby na podwyższeniu i wszystkie rośliny też mają teraz zupełnie inną wysokość. A tam pod spodem są róże, ponad 200 moich róż. Niektóre z nich widać, te duże - pnące i parkowe, ale cała reszta - rabatówki, okrywówki i wielkokwiatowe, są tam w śniegu i wyobrażam sobie, ile będzie zniszczeń i uszkodzeń pędów, wyłamanych pod ciężarem kolejnych warstw śniegu przybywającego i (już za chwilę) ubywającego.
Wczoraj zaczęłam planowanie warzywnika na nowy sezon, przejrzałam nasiona i zapisałam, co trzeba dokupić. Myślałam, że Stary mi zrobi w styczniu 3 nowe (kwadratowe tym razem) skrzynie, ale spodziewałam się zimy, która pozwoli na jakieś prace na zewnątrz. Tymczasem możliwe było tylko odśnieżanie, a więc będzie opóźnienie.
Nie lepiej niż nasze podwórko wygląda cała wieś, bez mała jak teren pagórkowaty i to wszystko jest śnieg zgarnięty przez odśnieżarki z jezdni. Najgorzej będzie z drogą, prowadzącą do nas od asfaltu, bo od południa przylegają do niej budynki i zasłaniają słońce; tam śnieg zawsze leży najdłużej.
Ufam, że jest to ostatni śnieg tej zimy.
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję!
UsuńA bluszcz jak pięknie wygląda na tle (przepraszam) śniegu!
OdpowiedzUsuńNa podwórku macie wysokie pagóry. Robią wrażenie.
Życzę Ci odpoczynku od aury oraz wyłonienia się gleby i roślinek :-)