Wczoraj jeszcze to nie był dzień "trzynastego w piątek", bo dopiero dzisiaj jest. Jednak mieliśmy właśnie wczoraj małą kumulację kataklizmów gospodarczych.
Po pierwsze - Gucio wydostał się za ogrodzenie i pobiegał trochę po wsi. Otóż, poszłam na 45 minut do sąsiadki i z rozmysłem zostawiłam psy na zewnątrz, bo było bezwietrznie, przyjemnie, padał drobniutki lekki śnieg i fajnie szalały sobie w ogrodzie. Pilnowałam czasu, żeby nie przekroczyć tych trzech kwadransów, żeby mi pieski nie zmarzły. Wracam, patrzę, a ten gnojek siedzi przed furtką, przerażony taki i ucieszony jednocześnie na mój widok! A Nuka spogląda pomiędzy szczebelkami furtki, ale po jej właściwej stronie. Weszłam z nim na podwórko, gdzie najpierw zebrał od Nuki opierdol dyscyplinujący, jak to zwykle bywa, gdy się oddali i nie od razu przychodzi na moje wołanie. Poskubała go trochę, było też małe warczenie rozładowujące napięcie, a ja pokręciłam się chwilę po podwórku z szuflą i poszłam za furtkę badać ślady na tym świeżym śniegu. W stronę pola pobiegł niezbyt daleko, nawet nie do tylnej furtki i tylko raz i zawrócił. W stronę szosy biegał kilka razy i wracał. Którędy wyszedł? Musiał chyba wyskoczyć przy tylnej furtce (przy rabacie rozbiórkowej), bo skoro płotek ma tam normalnie powiedzmy metr wysokości, to teraz, przy tej pokrywie śnieżnej zalegającej w ogrodzie, została tego płotka połowa. Więc chyba tam właśnie przeskoczył, bo w tym miejscu było jakieś zagęszczenie śladów. Oby mu się to nie utrwaliło w myśl zasady, że precedens tworzy prawo. Mam nadzieję, że nie, bo widać było, że przestraszył się solidnie. Cały dzień był jakiś taki inny, no... zdecydowanie wiedział, że przeskrobał i zranił serce swojej mamusi.
Po drugie - Stary rozwalił bramę garażową. Przyjechał z pracy i kiedy wjeżdżał tyłem do garażu, to na śliskim mokrym śniegu zniosło go w prawo i pierdolnął prosto w skrzydło bramy, co usłyszałam z kuchni przez zamknięte okno. Podobno zawiasy całe, a skrzydło bramy do naprawienia w weekend. No, desek ci u nas dostatek, jako i narzędzi w typie "bzit-bzit". O uszkodzenie auta nie zapytałam, bo to jego auto jest jednym wielkim uszkodzeniem i w zasadzie póki nic nie odpadło, to jest OK.
Po trzecie zmywarka wyświetliła błąd nr 15, co AI opisuje jako swojego rodzaju hydrozagadkę. Proponowane sposoby nie przyniosły efektu, więc mam nadzieję, że dziś się okaże - naprawiamy, czy kupujemy nową. BTW zapisałam się na niedzielny wieczór na szkolenie z Gemini, żeby uciec jak najdalej z grona starców wykluczonych cyfrowo, bo mam takich wokół siebie sporo i przerażają mnie bez miary.
Do tego trzeba dodać kataklizmy będące już w procesie, a mianowicie moje wybuchnięte oko (od tygodnia), moją corsę u mechanika (od środy i jeszcze do środy - łańcuszek rozrządu) no i uwaga, nowość - !!!%$#@&%*!!! - trzeci dzień gęsto pada śnieg, przy temperaturach zero/plus, a na przełomie weekendu i nowego tygodnia zapowiadane są znów mrozy około dziesięciostopniowe. Więc obecnie jest biało, ślisko i mokro, co wkrótce się ustabilizuje i przejdzie w stan biało i ślisko.
Noo, działo się że hej! Gucio może i się wystraszył, ale co przygoda to przygoda. Oby na niej poprzestał. Podsumowanie auta Twego R. bardzo pragmatyczne. Mam nadzieję, że zmywarka wpasuje się w ten trend, Wykluczenie cyfrowe - super, że się zapisaliście. Tez powinnam ale nie mam kiedy i tylko gdy juz mus to pytam czata GPT a on pomaga albo nie.
OdpowiedzUsuńCo do sniegu... nie wiem co napisać.
wiosna będzie. w kwietniu a może i w marcu? czego życzę