25 stycznia 2025

Wiosnę czuję w powietrzu i w całym krwiobiegu. Od paru dni przychodzi robotnik i naprawdę mnóstwo pracy już wykonał, a to dla nas pomoc nieoceniona, bo przecież oboje pracujemy prawie codziennie, a jak nie pracujemy to wiadomo, że boli i strzyka i kręgosłupy już nie takie mocne, jak dawniej, ale za to skleroza zyskuje na sile. Dziś gałąź leszczyny ścinana przez robotnika złamała mi długaśny i gruby pęd róży Arabia. Zrobiłam z niego naprędce trzy "ołówkowe" sadzonki i powpychałam w ziemię w foliaku, ale pewnie nic z tego nie będzie.

Przy okazji zajrzałam do mojego ogrodowego excela i odkryłam, że nie mam w tabelce dwóch róż kupionych w 2023, a także dziesięciu z ubiegłorocznych jesiennych zakupów! Zaczęłam uzupełniać i... bez tortu i szampana jest już chyba 200, ale potem muszę jeszcze dokładnie przeliczyć. A jeśli nawet nie ma, to tej wiosny już będzie na bank, bo właśnie rozmyślam o zakupach kolejnych odmian Łukasza Rojewskiego. No w każdym razie - wszystkich odmian mam w tej chwili 122.

Weszłam ostatnio w stałą współpracę z sąsiadem, od którego kupujemy jajka i przy wymianie ściółki u jego kur będziemy dostawali kurzy obornik i to za darmo, tylko musimy go sobie przetransportować jakimś sprytnym robotnikiem uzbrojonym w wózek. Pierwszy transport jest już u nas i pyszni się na pryzmie kompostowej i w słońcu lśni blaskiem to wspaniałe kurze gówno. Jeśli rzeczywiście współpraca się uda, to byłoby cudnie, bo my od naszych kilku lub kilkunastu kurek niewiele mieliśmy tego kurzeńca, a sąsiad ma jednak trochę większe stadko.

Byłam dziś rano znów sprzątać schroniskową kociarnię, ale tym razem nie było mowy o wyciszeniu i skupieniu kontemplacyjnym, bo na izolatkach zainstalowane są tymczasowo trzy niezależne bandy szczeniąt, które są bardzo hałaśliwe, kiedy ich nie widać i zachwycające, kiedy je widać. Bandy liczą po dwa lub trzy osobniki, ale brzmią, jakby ich było ze trzydzieści. Żeby posprzątać izolatkę, opiekunka wkładała je do klatki, którą wyciągała na korytarz, a więc bardzo dobrze można było im się przyjrzeć. I posłuchać. Matkojedyna.
Czemuż wy ludzie do kurwy nędzy nie sterylizujecie tych swoich psów i kotów! Cóż z tego, że są gminne programy, dotacje i refundacje, skoro stan umysłu nie nadąża.

2 komentarze:

  1. Myślę, że nie nadąża też informowanie mieszkańców o takiej możliwości- mógby to być choćby plakat na sklepie i przystanku. A poza tym nie wszędzie takie programy działają- właśnie znajoma zderzyła się z brakiem takiej możliwości, choć sama proponowała dowiezienie młodych kotów do sterylizacji. W końcu jeden z czwórki z miotu znalazł dom u niej, drugi pozostaje na dworze, ale właśnie wysterylizowała go na swój koszt, a dwa zaginęły. A w wiosce takich miotów co rok pełno...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest taka możliwość od kilku lat i jest to do wyrzygu propagowane w mediach i rozklejane na słupach i tablicach ogłoszeń. Jak nie było - narzekali, że nie ma. Jak jest - nie korzystają.

    OdpowiedzUsuń