08 lutego 2025

Trochę nie za ciepło jest ostatnio, bo przymroziło nocami, ale to i dobrze, niech to zielsko jeszcze tak się nie rwie do wiosny. Ale światło już jest takie mocne, że w słoneczne dni można się go nażreć na zapas. 

Przepięknie kwitnie teraz oczar Diane, któremu w ubiegłym roku przemarzły pąki kwiatowe, więc teraz tym bardziej trzeba się cieszyć. 

Prace w przyszłym warzywniku trochę drgnęły, bo Stary w weekend wykarczował tam mnóstwo pni i powykopywał korzenie. Po czym zaniemógł, a więc nastąpił przestój. Ja zaczęłam trochę sprzątać na rabatach i powolutku przemieszczam się z tymi pracami, które już można robić. Poprzycinałam też z nowej drabiny festony bluszczu na garażu i na ścianie domu, dzięki czemu trochę światła wpada teraz do kuchni i nawet widać znów termometr zaokienny. No i umyłam dwa okna.

Trochę mnie ostatnio poniosło z zakupami, bo nakupowałam zdalnie różnych włóczek, których wcale nie potrzebuję, ale nie mogłam się oprzeć. Zakupy przyjadą z Włoch nie wiadomo kiedy, a chciałabym, żeby szybko, bo zaraz minie czas na zimowe dzianiny i trzeba znów będzie dawać się kusić lnom i jedwabiom.
No i kupiłam też nowe róże, nie za wiele, ale jednak. To dwie piękne pnące do nowego warzywnika, w okolice zewnętrznego ogrodzenia (Eva i Orienta Aladdin), dwie kolejne Łukasza Rojewskiego (Pegasus i Zapach Podstawówki) i parkowa Uetersens Rosenprinzessin, bo kiedyś ją już prawie miałam, ale posadzona którejś jesieni, nie ruszyła na wiosnę. Ostatnia, to cukierkowa rabatówka Xenia, która po prostu uśmiechnęła się do mnie ze zdjęcia.

A dziś zdobyłam nowy Mount Everest i pojechałam sama autem na trzygodzinne warsztaty jogi do Lęborka.

Mam jeszcze wciąż tyle entuzjazmu i zapału do różnych rzeczy, które mnie pociągają i zachwycają i nie wiem, po co mi to wszystko, bo czasem czuję się przygnieciona przez bryły betonu. Tak jak nocami, kiedy Gucio śpi na mojej kołdrze i nijak nie mogę spod niego wyszarpnąć nogi, kiedy chcę się obrócić na drugi bok.

2 komentarze:

  1. Odważnie i pracowicie jak to zwykle u Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, ciekawa jestem, kto to pisał i czy to przypadkiem nie T. wreszcie się odważyła!

      Usuń