04 stycznia 2026

W Sylwestra zaczęła się u nas zima i nie odpuszcza. Codziennie pada śnieg i to dużo, a temperatury są ujemne, ale nie za dużo. Tak więc zażywamy sportów zimowych w postaci odśnieżania i odmiatania sobie drogi na świat: wyjścia z domu i wyjścia z podwórka oraz wyjazdu na drogę powiatową. Wczoraj po południu wjechała wreszcie w naszą drogę odśnieżarka, nie obyło się jednak bez wcześniejszej interwencji. No ale teraz z rana trzeba będzie iść i po tej odśnieżarce odkopać bramę i furtkę.

Skoro mowa o śniegu i mrozie, to muszę się pochwalić, że u progu nowego roku (a właściwie jeszcze nawet u schyłku starego) zrewolucjonizowałam swoje podejście do zasobów żywnościowych w zamrażarkach.

Od lat mam dwie zamrażarki: jedną trzyszufladową w kuchennej lodówce i drugą, w ganku - wysoką na dwa metry, z szuflad i półek. Mrożę przede wszystkim owoce sezonowe - głównie owoce jagodowe, czyli te, które mogę jeść - i to nie tylko swoje, również te, które kupuję latem tu w okolicy. Są to więc truskawki i borówki, jagody leśne, porzeczki czarne i czerwone, maliny, czereśnie i wiśnie, a jeśli mam, to jeżyny. Dojrzewają one w swoim naturalnym sezonie i w miejscu, gdzie mieszkam, nie wymagają więc transportu dookoła świata i żadnych podejrzanych zabezpieczeń na czas tego transportu. Wszystko to trafia w punkt mojej filozofii żywieniowej, którą sobie tu od lat stosuję i ma dla mnie znaczenie także ze względu na ślad węglowy.

Mrożę też grzyby, warzywa ze swoich grządek, pieczywo swoje i Starego, a także czasem nadmiary półproduktów i gotowych dań własnej bieżącej produkcji.

Tej jesieni przegięłam już pałę pod względem ilości tych wszystkich mrożonek i zaczęłam się rozglądać za drugą zamrażarką do sieni, ale taką trochę niższą, żeby można było wykorzystywać jej "dach" jako podręczny stolik czy półkę. Zwierzyłam się sąsiadce z tych poszukiwań, a ona ni stąd ni zowąd zapytała, czy przypadkiem nie myślałam, żeby zacząć jeść to wszystko, co zamrażam. 

No i tu rzeczywiście poczułam wiatr w żaglach, tym bardziej, że kiedy Stary przed świętami kupił bułki, żeby je sobie zamrozić, to musiałam go poinformować, że w związku z dokwaterowaniem do zamrażarek ryb okołoświątecznych oraz pasztetów upieczonych i surowych - żadne bułki (a nawet pojedyncza bułka) nie mogą już być zamrożone, bo nigdzie nie uda się ich wepchnąć. No i tak od paru tygodni wyżeramy i wyżeramy, dzięki czemu mogłam nawet ostatnio kupić jakiś kawałek mięsa i zamrozić, a nawet byłoby już gdzie zamrozić nowe ryby.

A na koniec napiszę jeszcze, jak wygląda moje mrożenie i potem jedzenie tych owoców. Nie przetwarzam ich zupełnie i nie dodaję do nich żadnych dodatków. Są to albo czyste surowe owoce luzem w większych pojemnikach albo w małych - rozgniecione tylko widelcem, dla oszczędności miejsca, żeby nie mrozić powietrza. Zjadam je potem przez całą zimę, prawie zawsze wymieszane z mascarpone, żeby obecność tłuszczu obniżyła mi trochę ich indeks glikemiczny, a poza tym mascarpone ma słodki smak w stopniu, który mi zupełnie wystarcza do szczęścia. Jako dodatki stosuję czasem (pojedynczo lub rozdzielnie) postruganą nożem gorzką czekoladę 80%, jogurt grecki i orzechy w różnych postaciach i ilościach i to zarówno całe, jak i zmielone lub płatki np. migdałowe. Zależnie od rodzaju i ilości tych dodatków mam albo solidne lody, albo bardziej treściwą mieszankę, ale nigdy nie jadam tego jako deseru, tylko zawsze jako oddzielny posiłek, bo jest to jedzonko kaloryczne i sycące. No i nigdy nie rozmrażam tych owoców do końca, bo od zawsze uwielbiam zamarznięte jedzenie. Już w czasie studiów w Krakowie w latach 1980-83 lubowałam się w kupowaniu mrożonych truskawek w jedynym znanym mi wtedy sklepie z mrożonkami po prawej stronie przy wlocie z Rynku Głównego na Floriańską i zjadałam je (również zimą) prosto z worka, zanim doszłam Szewską na tramwaj przy Bagateli. Zresztą - miało to sens tylko zimą, latem przecież by mi się pod drodze rozmroziły! No i latem się nie studiowało.

2 komentarze:

  1. Notka mrożąca krew w żyłach. O obfitości zamrażarek, mrożonych owoców oraz śniegu. Ale w wydźwięku ciepła, Ty to potrafisz :) Dobrze Wam się rok zaczął, pozdrawiam Pi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, mam nadzieję, że to będzie dobry i nudny rok dla nas wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń