Zanurzyłam się ostatnio w pewien projekt, który wiąże się z poszukiwaniami w listach i zdjęciach rodzinnych. Ponieważ przedwczoraj poświęciłam już kilka godzin na wyprodukowanie pewnego maila, to dziś przytoczę go tu w całości, bo nie ma sensu pisać tego od nowa. Uprzedzam - lektura dla wytrwałych!
zaczęło się wszystko kilka lat temu od słuchania cyklu audycji Jana Emila Młynarskiego (już nie pamiętam czy w Trójce czy w Radio Nowy Świat) i była tam kiedyś mowa o tworzeniu elektronicznych baz danych tej dawnej muzyki. I wkrótce trafiłam na zapis o autorstwie piosenki „Czarnoksiężnik”, i osłupiałam na widok imienia – Tadeusz???
Kiedy żyła moja mama, to całe
życie słyszałam o jej ulubionym wujku Józku – Józefie Kuroczko (1911-1968),
bracie jej mamy (czyli mojej babci) i o jego muzycznych zainteresowaniach.
Wszyscy wiedzieliśmy, że ten wujek był przez jakiś czas (od 1949) dyrektorem
pedagogicznym zespołu „Mazowsze” i że był autorem piosenki „Czarnoksiężnik”,
którą w czasach powojennych nadawało Polskie Radio. Wielokrotnie nawiązywała do
tego w opowieściach moja mama. Zapewne pisała też o tym w swoich licznych
listach, ale na razie nie dotarłam do takich wzmianek w sporym i jeszcze nie
uporządkowanym archiwum, które zgromadziłam.
Również brat mojej mamy o tym
opowiadał i nawet w spisanych przed śmiercią wspomnieniach, dotyczących zresztą
głównie jego pracy zawodowej, dołączył kartkę z informacją o tej wujkowej
piosence i przytoczył tam z pamięci fragment tekstu od słów: „gdybym miał
skarby…”.
Natknęłam się również w sieci na
dostępną w PDF monografię Liceum Pedagogicznego w Wymyślinie, gdzie niegdyś
mieszkał i pracował Józef Kuroczko; obecnie jest to część miasta Skępe,
kujawsko-pomorskie. I proszę zobaczyć, co my tam mamy na s. 24 (dół) i 25
(góra):
(jest tu zresztą także pomyłka – syn Józefa miał na imię Jerzy, a nie Wojtek)
Z licznego rodzeństwa Józefa
Kuroczko, wieku dorosłego dożyło tylko troje dzieci: najstarszy brat Eustachy,
moja babcia Olga i właśnie on, Józef. Eustachy był w swoich czasach znaną
postacią życia publicznego, więc jego losy są dość dobrze udokumentowane
(autobiografia wydana drukiem w 1962, zachowane liczne przemówienia i artykuły,
nota na Wikipedii). Babcia Olga była zaś zawsze ważną postacią życia
rodzinnego.
Józef natomiast pozostał w
opowieściach i wspomnieniach rodzinnych i jest najmniej mi znany z nich trojga,
mama jednak zawsze podkreślała, jaki był jej bliski i lubiany (jego córka
została zresztą moją chrzestną matką). Być może mam gdzieś w zbiorach jego
zdjęcie, ale muszę to sprawdzić, bo jeśli nie jest podpisane, to ja sama nie
będę go w stanie rozpoznać. Myślę jednak, że posługując się dostępnymi
źródłami, byłabym w stanie zredagować przyzwoitą notę biograficzną Józefa
Kuroczko. Od lat prowadzę drzewo genealogiczne mojej rodziny, interesuję się
bowiem tym tematem i pewnie też dlatego posiadam sporo różnych strzępów
informacji, z których można poskładać całość.
Natomiast nie udało mi się
nigdzie odnaleźć żadnych wzmianek o niejakim Tadeuszu Kuroczko, pojawia się on
wyłącznie w tej jednej informacji, odnoszącej się do piosenki „Czarnoksiężnik”,
zresztą ze znakami zapytania. Czy nie jest to więc pomyłka?
Zbyt dużo może tego pisania, ale
chciałam żeby było solidnie i teraz proszę rozsądzić, na ile moje informacje
mogą być dla Pana wiarygodne i przydatne. Ponieważ mieszkam w pobliżu Słupska,
a jutro Pan Młynarski ma tam w bibliotece spotkanie autorskie, na które się
wybieram, to pomyślałam, że to może jest ten impuls i moment, żebym wreszcie
zabrała się za tę sprawę, bo jestem chyba ostatnią osobą w rodzinie, która może
spróbować ją wyjaśnić.
P.S. Zaczynam przeglądać listy mojej mamy i właśnie natknęłam się na fragment o wspólnym muzykowaniu rodzeństwa (Eustachego, Józefa i Olgi): "bracia Mamusi grali na gitarach i pięknie śpiewali (tenorzy), moja Mamusia śpiewała sopranem, ale nie miała wyszkolonego głosu w odróżnieniu od braci […] gdy wszyscy mieli już swoje rodziny, spotykali się razem i cudownie śpiewali, pamiętam te ich koncerty”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz