Teraz robię niciankę z zielonkawego lnu, który mi został po dzierganiu bluzeczki. No i zaczęłam modyfikować wzór, a co z tego wyjdzie, to zobaczymy, bo liczenia jest co niemiara!
Dziś jest dzień udanych zakupów i nie mówię tu o żarciu dla psów, które również przyjechało z paczkomatu, ale o pewnych pięknych upominkach, darowanych dla mnie i ode mnie. Brzmi tajemniczo, ale zdradzę część tej tajemnicy - otóż przyjechały do mnie dziś trzy róże zupełnie gratis: ta o której marzyłam i to w dwóch egzemplarzach i jeszcze trzecia, o której nie marzyłam, bo nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Moczą się teraz i jutro będą sadzone i jest to prezent od zupełnie obcej osoby, koleżanki z grup różanych na facebooku. Kolejne trzy róże kupiłam sobie już normalnym trybem, w szkółce różanej, z wysyłką jak należy czyli w końcu października, ale też za nie (prawie) nic nie zapłaciłam, bo wykorzystałam bon prezentowy od przyjaciółki. Sześć róż przybyło więc do mojej kolekcji: Aspirin Rose z firmy Tantau i pięć innych - spod ręki Łukasza Rojewskiego.17 września 2026
08 września 2026
Z uroków życia wiejskiego to chyba tyle, że nadchodzi jesień, a więc w domu kończą się muchy, a zaczynają się myszy. Zaczyna się również palenie w piecu i grzanie podłogówki, bo wieczorami już jest naprawdę nieprzyjemny chłód, zwłaszcza jeśli poprzedziła go seria dni z monsunowymi wręcz opadami deszczu.
Pierwszą w tym sezonie mysz powitaliśmy uroczyście w kuchni - w kontenerze na kubełki do segregacji odpadów dnia 5 września. Po czym śmignęła w narożnik tejże wnęki i skrobała tam przez jakiś czas, a następnie przepadła i nie dała się skusić na dwie żywołapki wyposażone w chrupki psiej karmy oraz kawałeczek hiszpańskiej kiełbasy dojrzewającej fuet, mojej ulubionej, którą sobie od ust odjęłam. Dziś próżno by jej wypatrywać, bo mamy ocieplenie, by nie rzec że upał, jak to często u nas bywa - jednodniowy. A skoro tak, to powróciły muchy, wiadomo.
Skończyłam kolejną koronkową niciankę, śliczna wyszła, lekka i cieniutka.
Bardzo mi się podoba ten wzór i chyba go kiedyś zrobię znów. A w ogóle, to mi chodzi po głowie taki pomysł, żeby tę nicianą serwetkę zrobić w wersji z nici sporo grubszej, na przykład lnianej (lub len z bawełną) i taka serwetka byłaby obrusem na okrągły stolik, który latem mieszka w ogrodzie, a zimą w naszej sypialni.
Korci mnie też strasznie nauka przeprojektowywania ażurów, na razie w formie drobnej korekty oryginalnego projektu - na przykład modyfikowania zewnętrznego borderu, bo nie w każdym projekcie mi się on podoba.