08 września 2026

Z uroków życia wiejskiego to chyba tyle, że nadchodzi jesień, a więc w domu kończą się muchy, a zaczynają się myszy. Zaczyna się również palenie w piecu i grzanie podłogówki, bo wieczorami już jest naprawdę nieprzyjemny chłód, zwłaszcza jeśli poprzedziła go seria dni z monsunowymi wręcz opadami deszczu. 

Pierwszą w tym sezonie mysz powitaliśmy uroczyście w kuchni - w kontenerze na kubełki do segregacji odpadów dnia 5 września. Po czym śmignęła w narożnik tejże wnęki i skrobała tam przez jakiś czas, a następnie przepadła i nie dała się skusić na dwie żywołapki wyposażone w chrupki psiej karmy oraz kawałeczek hiszpańskiej kiełbasy dojrzewającej fuet, mojej ulubionej, którą sobie od ust odjęłam. Dziś próżno by jej wypatrywać, bo mamy ocieplenie, by nie rzec że upał, jak to często u nas bywa - jednodniowy. A skoro tak, to powróciły muchy, wiadomo.

Skończyłam kolejną koronkową niciankę, śliczna wyszła, lekka i cieniutka.

Bardzo mi się podoba ten wzór i chyba go kiedyś zrobię znów. A w ogóle, to mi chodzi po głowie taki pomysł, żeby tę nicianą serwetkę zrobić w wersji z nici sporo grubszej, na przykład lnianej (lub len z bawełną) i taka serwetka byłaby obrusem na okrągły stolik, który latem mieszka w ogrodzie, a zimą w naszej sypialni.

Korci mnie też strasznie nauka przeprojektowywania ażurów, na razie w formie drobnej korekty oryginalnego projektu - na przykład modyfikowania zewnętrznego borderu, bo nie w każdym projekcie mi się on podoba.

4 komentarze:

  1. To ja, Pi. Blogger chce zgody na cookies a nie umie ich zapisać.
    Serwetka antyczny róż cudna! Czekam na wersję grubszą (najlepiej tez antyczną). Jak będa wyglądać obok siebie i czy robi sie tak samo trudno.
    U nas w wielkim mieście też wywiało muchy z domu, ale za to często pojawiaja się pająki. Ruszają łapami i poznają teren. Eksmisja szklanką i za okno.
    Myszy troszkę (ale tylko troszkę) Wam zazdroszczę. Miła, to puchata żywizna.

    OdpowiedzUsuń
  2. No weź, mam histerię na myszy w domu! Wchodzą do szafek i szuflad, zostawiać bobki widzialne i ślady moczu niewidzialne, a na nich zarazki STRASZNYCH CHORÓB. Natychmiast wywalam wszystko i myję, czyszczę, szoruję i nienawidzę wtedy całego świata.
    Pająki też w kubeczku wynosimy, choć niektóre mieszkają z dala od naszych oczu i wtedy dajemy im spokój i zakwaterowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pi
    Hm, to takie małe stworzonka. Ale też niechętnie bym gościła, bobki w spiżarce niemile widziane. No i szybko się mnożą. Zimą też, gdy mają jedzenie (tak gugiel powiedział)
    Ale to jednak nie szczur, brr
    Życzę bezmyszowego domostwa z niewidzialnymi pająkami :)

    OdpowiedzUsuń