29 października 2026

Przypadkiem i ze zwykłej chytrości zrobiłam fajną sałatkę do słoików. Otóż zlałam zakwas buraczany, który wyszedł pyszny, gęsty, esencjonalny i takież pyszne były plastry buraków z tego zakwasu. No ale ileż można schrupać tych buraków, skoro ma się ich ponad cztery kilogramy! No a jak pomyślałam, że miałabym je wyrzucić, to po prostu rozpacz mnie ogarniała.

W trybie improwizacji przepuściłam jej więc przez maszynkę do mielenia, na wkładce z oczkami jak na grubej tarce. Do tego dorzuciłam, również przez maszynkę, jakoś ze dwa kilogramy moich renet, jak leciało, a więc ze skórkami i tylko pozbawionych gniazd nasiennych. Potem dodałam jeszcze mały słoiczek chrzanu Krakus i dwie czubate łyżki gęstego moszczu, który zebrał mi się na dnie słoja z zeszłorocznym octem jabłkowym. Kilka kulek ziela angielskiego i jałowca dopełniło reszty. Pasteryzowałam potem te słoiki dwukrotnie, w piekarniku. Wyszła smakowa petarda - kwaśne, słodkie i słone w sam raz i wiem na pewno że bez cukru, słodzików, konserwantów, emulgatorów innych takich syfów. Otworzyłam jeden słoik na próbę i sama zjadłam całą zawartość do obiadu.

Bardzo jestem zadowolona, bo nie dość, że się nic nie zmarnowało, to jeszcze naprawdę pyszne to wyszło. No i wykorzystałam jabłka i buraki własnej produkcji!


2 komentarze:

  1. Brzmi rewelacyjnie, już sobie zapisałam! Zawsze miałam problem, co zrobić z tymi burakami. Dzięki :).

    OdpowiedzUsuń