Dziś muszę zarekomendować autora, który reprezentuje gatunki literackie nie do końca mi bliskie, a jednak sięgnęłam po niego zachęcona przez niezawodną i niestrudzoną moją czytelniczkę i komentatorkę - Ludolfinę. Najpierw były "Poczwarki", potem "Kukułcze jaja z Midwitch", a dziś zaczęłam "Dzień Tryfidów". No naprawdę, bardzo smakowita literatura, a dla mnie na tyle pociągająca, że wytraciłam wszystkie zapasowe punkty w Audiotece na ich zakup. Autor to John Wyndham (1903-1963).
Ostatnio scrollowałam listę kupionych i wysłuchanych tytułów i trochę już tego jest. Oczywiście słuchanie to nie to samo, co czytanie, ale czasy są jakie są i ja (z moim multitaskingiem) z upodobaniem wsiadłam do tej bryczki. Słucham w ogrodzie, podczas różnych monotonnych prac, angażujących bardziej ręce niż mózg, słucham podczas dziergania, jazdy autem, sprzątania, gotowania - choć w tych dwóch ostatnich przypadkach wolę podcasty publicystyczne. I oczywiście wiem, wiem... nie ma szeleszczących kartek i zapachu farby drukarskiej, ale i tak - 60 książek mniej lub więcej - jest różnica.
Zrobiłam sobie screeny z zakładki "Moja półka" i zobaczcie, czego ja się tu przez te kilka lat nasłuchałam. Dwie pozycje zamazane na czerwono dostały się tu jakimś dziwnym trafem jako niechciana i niewykorzystana promocja, więc ich nie liczę. Było kilka pozycji, które mi się stanowczo nie spodobały - czasem z powodu samej treści (Michelle Obama, Naomi Watts), a czasem nie leżał mi głos, czy sposób artykulacji lektora ("Nomadland"). Tu należy wspomnieć, że czasem książkę czyta lektor i tu zdarzają się wspaniałe głosy, takie że potem się szuka kolejnych pozycji "po głosie" lektora. Oczywiście lektorami bywają też profesjonalni aktorzy, ale zdarza się, że książka jest czytana przez samego jej autora. Ciekawe są superprodukcje, realizowane jako słuchowiska i czytane przez cały zespół lektorów i jest to po prostu teatr do słuchania ("Zbrodnia i kara", "Księgi Jakubowe"). Abstrahując od osoby lektora, to nieprzytomnie zachwyca mnie proza Jakuba Małeckiego, co zresztą widać na obrazkach poniżej.
Fajne jest to, że zanim kupię całą książkę, mogę wysłuchać dość miarodajnego, bo kilkudziesięciominutowego fragmentu, dostępnego bez opłat i to pozwala już nabrać przekonania - tak czy nie.
A oto zestawienie, te na dole to pierwsze moje zakupy, a te u góry ostatnie, w tym "Dzień tryfidów" aktualnie w słuchaniu.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz