Idzie zima, co ma swoje dobre strony, bo wreszcie można z dnia wyodrębnić solidny kawałek wieczoru. Latem wieczorów nie ma, jest tylko dzień i noc, a teraz to już dzień jest naprawdę dużo krótszy i można wprowadzić do harmonogramu wieczory z drutami i laptopem.
Powolutku sobie robię jesienne prace i czekam na nowe róże, które wkrótce przyjadą. Nie będzie ich dużo, ale wraz z sadzeniem nowych róż pojawia się konieczność poprzesadzania niektórych innych, a zresztą nie tylko róż. No ale zawsze jest sporo jesiennych tych jesiennych prac. Wydaje mi się, że w miarę wyrabiam na zakrętach z tym ogrodem, oczywiście nie wszędzie jednakowo, ale właśnie tak ma być. Teraz przede mną czas przerabiania jabłek i będę na pewno robić renety do słoików, taki puch do szarlotek i na zimny sos chrzanowo-jabłkowy, który jest świetnym dodatkiem do mięs i niech się wtedy schowają wszystkie musztardy, sosy czosnkowe i inne keczupy.
W warzywniku powschodziła mi już gorczyca, wysiana na poplon wszędzie tam gdzie pozbierałam już plony. Buraczki nastawiłam na zakwas buraczany w dużym kamieniaku i mieszam codziennie, wdychając ten cudny zapach. Mam nadzieję, że i zakwas wyjdzie fajny.

A gdzie te wytwory można kupić?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Agnieszka ?